2 Obserwatorzy
21 Obserwuję
marczewek

marczewek

Sprawy wewnętrzne

Sprawy wewnętrzne - Ian Rankin Kiedy zabierałem się do czytania Spraw wewnętrznych, miałem przeczytane kilka miesięcy wcześniej słabiutkie Otwarte drzwi. Pozostało pytanie czy nowy cykl równał będzie to tej książki, czy do świetnego cyklu z Rebusem. I jednak wydaje się że Otwarte drzwi to wypadek przy pracy, bo Sprawy wewnętrzne wciągają niesamowicie, a nowy bohater jest równie sympatyczny co inspektor Rebus. Malcolm Fox zwany Liskiem, jest inspektorem w Wydziale Spraw Wewnętrznych, a właściwie w jego mniejszym oddziale Zespole Kontroli Wewnętrznej. Rankin miał ciekawy pomysł na nowy cykl, bo w serii o Rebusie wielokrotnie dość niesympatycznie wyrażał się o pracownikach tej specjalności. Oczywiście dla czytelnika Malcolm to miły facet, niestety dla pracowników policji już niekoniecznie. Zwłaszcza dla tych, przeciwko którym musi prowadzić dochodzenie. Jedno właśnie zakończył, przeciwko policjantowi biorącemu łapówki, a tymczasem zostaje mu przydzielone kolejne. Ma zająć się gliniarzem podejrzewanym o kontakty z grupami handlującymi dziecięcą pornografią. Sytuację komplikuje fakt, że policjant ten został skierowany do zbadania śmierci przyjaciela siostry Foxa. Fox dochodzi do wniosku że ktoś wrabia Jamiego Brecka, ale zanim ma szansę to udowodnić, obaj zostają zawieszeni. Akcja Spraw prowadzona jest szybko i sprawnie, podobnie jak w poprzednim cyklu Rankina, mamy mocno rozbudowane główne i poboczne wątki, które sprawnie połączą się w końcowej scenie. Jest też wszystko to co zainteresowało mnie w poprzednim cyklu, a mianowicie dobrze rozbudowany wątek detektywistyczny. Malcolm nie miota się jak ślepy, a wręcz przeciwnie, szybko i sprawnie odsłania intrygę zakrojoną na szeroką skalę, bo jak się okazuje wysoko postawione osoby w Edynburskim światku mają w niej swoje udziały. Kiedy po 17 książkach autor wysłał na emeryturę Inspektora Rebusa byłem załamany ;(, bo oto jeden z najsympatyczniejszych detektywów zniknął z kart Rankinowych powieści. Do tego jeszcze wcześniejsze przedrebusowe książki nie przypadły mi do gustu, i pierwsza po Pożegnalnym Bluese również nie. Zanosiło się na to że jeden z moich ulubionych brytyjskich autorów zejdzie na dalszy plan :(. Na całe szczęście Rankin, który najlepiej czuje się w powieści detektywistycznej wrócił z mocnym przytupem, i zaserwował nowy świetny cykl. Mam tylko nadzieję że Albatros zacznie wreszcie Rankina wydawać częściej. PS. Opinia pisana w 2012 roku. Niedługo później okazało się że Rebus powraca. Powstały już dwie kolejne książki.