2 Obserwatorzy
21 Obserwuję
marczewek

marczewek

Sześć lat później

Sześć lat później - Harlan Coben Cobena przepis na Sześć lat później: - szczypta Nie mów nikomu - garść W głębi lasu - łyżka Ścigając umarłych (Tima Weavera) - do smaku kilka innych cobenowych książek Brak słów, od dawna byłem zdania że książki Cobena są wtórne, bez wyrazu, naciągane i głupie. Ale ta jest KOSZMARNA. Coben na dobrą sprawę splagiatował... samego siebie. Nie dość że wszystko już u niego było, to tym razem nawet nie sili się na jakąś głębszą intrygę. Wszystko tak nudne i przewidywalne, że aż się czytać tej pseudopowieści nie chce. Do tego nudny i nieciekawy bohater, nawet on się Cobenowi nie udał. Może nie cenię wysoko jego książek, ale głównych bohaterów potrafił wymyślić. Ostatnie sześć jego książek oceniłem nisko. Ale przy tym czymś to były arcydzieła. Zakończenie beznadziejne, nieprawdopodobne, nielogiczne, głupie i naciągane. Brak słów. Żal. Itd, itp. Przeczytajcie to sześć lat później, a najlepiej nigdy. Bardzo odradzam. Spojlery . . . . . . . . . . . . . Prywatny program ochrony światków bez żadnego zaplecza finansowego, to jakiś ponury żart. Rządowy to z pewnością miliardy dolarów. A tu nie dość że dają fałszywą tożsamość, to jeszcze zostawiają podopiecznego samopas. Syn gangstera - studencki oszust i morderca, zostaje szanowanym prawnikiem i chce zniszczyć ojca. Gdzie tu trzymanie się faktów?